piątek, 22 lutego 2013

Tak od serca :(

Wstałam szczęśliwa w dobrym humorze
Jak zwykle pod czas ferii zasiadłam do komputera
Weszłam na Facebook i zamieniłam kilka słów z kumpelą
Reszta dnia jak zwykle rozmowa z siostrą, wyjście na miasto, zakupy
Ale wieczorem przyszedł smutek ,który kazał dać o sobie znać w postaci łez
Spływających po policzkach, rozmazany makijaż? Może i tak ,ale to nie ważne
Teraz chce tylko zostać sama z moimi czarnymi myślami ,które każą ci się bać i ubolewać
Pamiętaj ,że nigdy się nie poddawaj złym myślom bo potem możesz żałować ,ale tego już nie da się odbudować...

Daj się ponieść swojemu sercu może boli ,ale ono tylko pokazuje ,że mamy uczucia a rozum nie zawsze jest w pełni sprawny może zawieść a wtedy już się nie obudzisz.
Rozum mówi nam no zrób to to ci pomoże a jak nie i tylko się okaleczymy a serce nadal boli?

Mnie boli chociaż ja rozumu się nie posłuchałam a może jednak... ?

Rozdział 2 Marzenia się spełniają xP

Rozdział 1
Obudziłam się około godziny 14:00 i nie dziwie się ,że tak późno jak zabalowaliśmy. Porozrzucane butelki i puszki.
- Anka pobudka ogarnąć trzeba ! - krzyknęła Aniela do leżącej koło niej przyjaciółki a ta tylko popatrzyła na nią i wstała.
- Burdel.- powiedziała Anna.
- Tyle to i ja wiem. - odparła Ajz.
- Gdzie byłaś wczoraj jak cie nie było ? - zapytała.
- Gdzieś nie ważne to teraz chodź na fajkę. 
- Czekaj gdzie moja zapalniczka? a tu jest okey chodź.
Wyszłyśmy na balon i siadłyśmy tak jak wcześniej wspomniałam na bordowej kanapie rozmawiałyśmy trochę i wyciągnęła ze mnie to co wczoraj robiłam.
- Ej Aniela przecież jak on jest bogaty to będzie ci dawał kasę rozkochaj go ! - siadła na przeciw mnie patrząc swoimi dużymi oczami w moje.
- Nie mogę to nie w porządku on mi pomógł. - zapaliła następnego papierosa. - Nie patrz tak na mnie. 
- Nie parze na ciebie tylko się zamyśliłam jak by wyglądało nasze życie gdybyś go rozkochała. - zamyśliła się. - A może zapoznasz mnie z nim ja go trochę? no wiesz. - zapytała.
- Ej Anka naprawdę chcesz być dziwką w moich oczach?
- I tak jestem więc co mi szkodzi? 
- Spotykam się z nim w parku codziennie o 17:00 jeśli chcesz to wpadnij tylko tak jakby przypadkiem okey? - zapytała uroczym głosikiem Ajz.
- Dobra będę . -zaśmiała się Anna.
- Dziewczyny zbiórka! - wydarł się Dylan.
Wstałyśmy i weszłyśmy do pokoju to nie można nazwać pokojem tylko pomieszczeniem gdzie stały tylko dwie zielone kanapy i stary drewniany stół z jedną krótszą nogą. Na jednej kanapie siedziała Mary i Natalia oraz Diana a ja i Anka siadłyśmy na drugiej koło Dylana.
- Po co tu jesteśmy ? - spytała Diana.
- No właśnie mam ciekawsze rzeczy do roboty takie jakie wyrywanie facetów no moje cycuszki. - odparła ze śmiechem Natalia.
- Zamknij ryj Nati nie mamy humoru. - podniósł głos Dylan.
- Mów co jest ,że aż tak strasznie. - zapytała Mary.
- Wczoraj kupiliśmy narkotyki od Boba. - przełknął ślinę. - Wydał nas policji musimy uciekać. - powiedział ze strachem w głosie a my znieruchomiałyśmy nie słyszy się codziennie tego ,że musimy uciekać.
- Ale jak to... przecież... my nie mo..żemy uciekać.- wyjąkała Diana.
-O boże cicho bądźcie słyszycie to ? - słychać odgłosy ludzi wchodzących do baroków. - zwiewamy - krzyknęłam.
Nie myliła się po chwili stanęła policja.
- Psy kurwa ! - krzyknął Dylan.
Anka zwiewała przez balkon zeskoczyła i uciekała w stronę parku za nią biegła Diana i Nati ja stałam z Mery przy oknie było wysoko ,albo skoczyć i złamać nogę albo trafić do wiezienia.
- Już nie uciekniecie ręce do góry! - podniósł głos policjant celując w nas swoją spluwą.
Popatrzyłam się na Mery i w tym samym czasie wyskoczyłyśmy przez okno nic nam się nie stało a ten pies stał i się patrzył chyba go zamurowało.Po godzinie wszyscy się odnaleźliśmy w parku koło fontanny nie było tylko Dana.
- Dziewczyny gdzie jest Dylan? - zapytała Diana ledwo oddychając.
- Złapali go przykro mi Dianka. - przytuliliśmy ją a ona się rozpłakała nie winiliśmy jej ,że płacze chociaż zawsze jak ktoś płakał to go karciliśmy ona musiała przecież to był jej chłopak.
Zbliżała się 17:00 stałam na ławce rozglądając się za Louim aż w końcu go zobaczyłam w czerwonych spodniach i białej bluzce ,ale ciacho pomyślałam i usiadłam. Dziewczyny siedziały trochę dalej w cieniu i się przyglądały.
- Cześć Aniela. - krzyknął i pocałował mnie w policzek usiedliśmy w ciszy aż zapytał czy jestem głodna.
- Jesteś głodna możemy pójść na obiad do jakiejś knajpy masz ochotę - zapytał z tym swoim ślicznym uśmiechem. Nie wiem dlaczego zaczęłam się śmiać. - Z czego się śmiejesz ?
- Przepraszam po prostu tako okey chodzi coś zjeść.
Szliśmy i rozmawialiśmy sobie zjadłam cztery porcje frytek i wypiłam dwie cole następnie poszliśmy na spacer nad rzekę koło 23:00 wróciliśmy do parku gdzie dziewczyny siedziały koło fontanny i na mnie czekały jak mnie zobaczyły to zaczęły się głupio uśmiechać.
- Świetnie się bawiłam. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Ja też możemy jeszcze pójść do mnie przenocujesz bo widzie ,że się nie śpieszysz.
- Wiesz co chciałabym tylko no wiesz obróć się. - obrócił się i zobaczył cztery dziewczyny rozmawiające.
- Poczekaj chwile -odparł i podszedł do nich rozmawiali jakieś 10 min aż wrócił i powiedział. - idą z nami.
- Naprawdę a co powiedzą chłopcy? pięć narkomanem ubranych jak emo? - powiedziałam ze smutkiem w oczach przytulił mnie i powiedział ,że jak będziemy się normalnie zachowywać to kupimy zaraz jeszcze jakieś ciuszki i nie będziemy wspominać tego ,że jesteśmy inne.
Zgodziłam się wszystkie razem z Louisem po wędrowaliśmy po sklepach kupiłyśmy to:
Pochodziłyśmy jeszcze godzinę sklepy były do 24;00 tą godzinę spędziłyśmy chodząc po ulicach. Koło 1 pojechałyśmy do Louisa już wszyscy spali ja spałam w jednym pokoju z Mary i Dianą a reszta w drugim. Lou kiedy zasnęłyśmy poszedł do siebie znaczy tak mi się wydaje. 

Na drugi dzień wstałam i przez chwile nie wiedziałam gdzie jestem już to obczaiłam. Wstałam przeciągnęłam się i ubrałam nowo zakupione ciuszki źle się czułam ,że Louis wydał na nas kasę. Gdy się ogarnęłam wstałam i poszłam po cichu na dół aby nikogo nie obudzić na dole siedział Louis i Harry zawzięcie o czymś rozmawiali.
- Hej Lou. - powiedziałam uśmiechnięta.
- Cześć Ani mogę tak mówić - zapytał.
- Jasne dziękuję za nocleg ,ale pójdę już budzić dziewczyny i spadamy. - odparłam i stałam od stołu ,ale złapał mnie za rękę.
- Porozmawiamy? - nic nie powiedziałam tylko kiwnęłam głową ,że tak. Wyszliśmy do ogrodu usiedliśmy na trawie siedzieliśmy w ciszy aż się odezwał.
- Chce abyś tu zamieszkałam.
-Co? - tego się nie spodziewałam byłam w totalnym szoku.- A co z dziewczynami ? nie zostawię ich.
- Spokojnie ona też gadałem z Harrym i on nie ma nic przeciwko nawet chce porozmawiać z Mary chyba mu się podoba.
- Przecież on jej nawet nie widział.
- Widział jak wszedł do pokoju i zobaczył was.
- Aha a jak się dowiedział ,która to Mary?
- Oznajmił mi ,że cytuje tam była śliczna blondynka a jak spała to wygląda jak anioł  od razu wiedziałem ,że mowa o Mary.
- Jeśli dziewczyny się zgodzą to ja nie mam nic przeciwko mieszkania tu. - Czemu to powiedziałam? pewnie pomyślał ,że dla kasy ,ale to dlatego ,że on mi się podoba czuje się przy nim bezpieczna.
- Jest jeszcze druga sprawa.
- Tak? - bałam się jak cholera i to bardzo.
- Chce ci coś powiedzieć kiedy cie spotkałem w parku pierwszy raz poczułem to co dawno nie czułem do dziewczyny a mianowicie szacunek. Może to głupie bo okradłaś starszą panią a ja poczułem to czego próbowałem uniknąć oj nie owijam w bawełnę kocham cie! - rumieniłam się i wiem to na pewno nie mogłam nic powiedzieć patrzyłam się na niego jak głupia.
- Ja nie wiem czy chce wole siebie bez uczuć. - Co ja plotę!? - znaczy nie chce na razie być w związku.
- Rozumiem ,ale jak zmienisz zdanie to ja czekam na ciebie. - pocałował mnie czule w usta było to takie przyjemne po chwili oderwał się od moich ust i powiedział. - Bądźmy przyjaciółmi dobrze?
- Dobrze. - wstałam ,ale złapał mnie za rękę.
- Jest jeszcze jedna sprawa taka ,że musimy wam kupić masę ciuchów a bez was się nie uda. - uśmiechnął się cwaniacko.
- Okey to za pól godziny?
- Jasne. - pocałował mnie w czoło i wszedł do domu.
Byliśmy na zakupach pierwszy raz byłam w tylu sklepach kupiłam masę rzeczy najbardziej podoba mi się sukienka i druga sukienka oraz następna sukienka kupiłam też trochę ubrań na luzie a mianowicie takie coś oraz takie i takie gdy wróciliśmy ubrałam od razu to ostatnie i zeszłam na dół. Na dole siedział Zayn ,który nie mógł oderwać ode mnie wzroku no rozumiem przecież wyglądałam zajebiście hehe.
- Dziewczyno jaka ty śliczna ! - krzyknął Zayn.
- Och dziękuje nie ma to jak usłyszeć komplement od przystojniaka.
- O ja też dziękuje.- wstał i pocałował mnie w policzek.
- Kto głodny - zapytał Niall
- Ja !
Reszta dnia minęła zajebiście śmialiśmy się wszyscy i oglądaliśmy filmy na wieczór graliśmy w butelkę jedynie Louis i Anna gdzieś zniknęli.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okey dzień wam znaczy wieczór. xDD
to tak dzięki wielkie za motywacje komentarzami.
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdziały.

W następnym rozdziale: Gdzie byli Anna i Louis? Co się stanie z Dylanem? Czego dowiedzą się chłopcy? Co Harrego sprowokuje do wybuchu emocji?


Nowy adres boga będzie taki: marchewka-louisa.blogspot.com

Nowy Adres

Jutro o godzinie 12:00 (23.02.13r) zmienię adres bloga ,ale wieczorem dodam rozdział i tam podam nowy adres bo na razie się jeszcze zastanawiam.

Dziękuję za komentarze nie wiecie jak one motywują :)

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 1 Nie umiem płakać a jednak ...

Rozdział 1
10.06.12r. (przed śmiercią matki)
-Mamo jestem ! -krzyknęła Aniela wbiegając do pokoju. - Coś się stało? źle się czujesz? - powiedziała zobaczywszy swoją matkę bladą i wykończoną.
- Nie tylko  twój ojciec uciekaj zostaw mnie ! uciekaj kochana - płacząc mówiła jej matka - Mi już nic nie pomoże ,ale ty masz całe życie przed sobą ! - otarła łzę spływającą po policzku córki.
- Mamuniu ja cie nie zostawię będę z tobą do końca. - oznajmiła i ucałowała rodzicielkę w policzek - Teraz odpocznij a ja zrobię coś do jedzenia dobrze? - zapytała
- Nie przemęczaj się skarbie dobrze ? - słabo mówiąc powiedziała.
-Dobrze ,ale ja powinnam tobie to powiedzieć a nie ty mi. - uśmiechnęła się i poszła do kuchni. 
Aniela nie wiedziała co teraz właśnie się stanie. Weszła do kuchni wyjęła z lodówki to co nie zbędne do obiadu. Nastawiła czajnik kiedy drzwi się otworzyły a w nich stanął dobrze zbudowany mężczyzna z piwem w ręku. To był właśnie jej ojciec ,który już szykował się do uderzenia córki kiedy złapała nóż i wymierzyła w ojca. Go nie można było nazwać ojcem to był człowiek psychiczny zawsze pijany i zły.
- Oj niczego się nie nauczyłaś? w własnego ojca celować nożem.- z pogardą mówił - I tak tego nie zrobisz za bardzo się boisz! ja cie nauczę jak się nie bać malutka - zabrał jej nóż i złapał za włosy a następnie rzucił na ścianę.
- Zostaw mnie !! Zostaw ! -krzyczała ,ale to nic nie dało. - Wstała i uciekła do matki pokoju zamykając pokój- płakała i to jeszcze jak nie mogła przestać położyła się koło zimnego ciała matki i dopiero wtedy zorientowała się ,że jej matka odeszła. Przytuliła się i powiedziała - zrobię tak jak chciałaś ucieknę. - Wstała włożyła pierwsze lepsze ciuchy i uciekła przez okno. Słyszała jedynie jak wchodzi TEN człowiek do pokoju i krzyczy zabiłaś własną matkę!

10.06.13r (teraźniejszość )
-Dylan jesteś ? - nawoływała Aniela.
- Na balkonie chodź zajarać. - krzyknął z innego pokoju. - Co taka smutna ? -zapytał i przytulił przyjaciółkę.
- To już rok bez matki. To już rok z wami. - nie płakała obiecała sobie ,że nigdy nie będzie płakać. A jednak jedna łza spłynęła po jej policzku.
- Przykro mi nigdy zbyt wiele o niej nie opowiadałaś. - poważnie oznajmił Dylan. - Chcesz szluge ? 
- Tak daj muszę się rozluźnić. - Siadła na starej bordowej kanapie i zaciągnęła się. - Co dzisiaj robimy? - zapytała po chwili namysłu.
- To co zawsze zaraz przyjdzie Anna potem pewnie Natalia a następnie Diana po niej zapewne Mary. 
- Czyli tak jak zwykle szara codzienność. - z rozczarowaniem odetchnęła.
- Kochana a co chciałabyś robić iść do kina? nie ma kasy. - zdenerwował się lekko. - A może na zakupy ,ale muszę cie rozczarować nie ma na to hajsu.
- Na to kasy nie ma ,ale na heroinę oraz marychę i tak dalej to jest ! - krzyknęła i wyszła Aniela była znana z tego ,że wszystko ją denerwuję dlatego nie którzy nazywali ją AJZ (Aniela Jest Zła)
- Oj AJZ przecież nie miałem tego na myśli przyznaj ,że ty też potrzebujesz tego aby zaspokoić pragnienie. - uśmiechnął się do niej.
- Pieprzona narkomanka. - powiedziała szeptem. - Chce być normalna ,ale to też mi pasuję - przytuliła się do Dana.
- Mówisz o sobie pieprzona narkomanka to jest straszne ,że masz o sobie takie zdanie. - powiedział zaciągając się papierosem AJZ - masz bo spale ci całego a to był ostatni.
- To aż tak ciężko z kasą - smutna zapytała i zabrała mu z ręki.
-Tak trzeba pójść po torebki starszych pań. 
- Hmm pójdę z Mary dzisiaj.
- Na pewno?
- Jasne nie pierwszy raz to zrobię. - uśmiechnęła się cwaniacko.
W tej chwili weszła Diana a za nią Natalia.
- Siema ! - krzyknęła Diana.
- Elo ! O AJZ widzę po twojej minie ,że nie jest dobrze co się stało. - zapytała z udawaną powagą Natalia.
- Nie jest dobrze nie ma kasy czekam na Mary to pójdziemy po torebki.A potem do szkoły koło parku ,ale to 18 bo wtedy jest tak koleś od heroiny.
- Uu to źle a nawet fajki nie macie?
- Nie niestety nic. - z smutkiem powiedziała Aniela.
-Na szczęście mnie to nie dotyczy. - odetchnęła z ulgą Diana i pocałowała Dylana.
- Przestańcie pokazywać swoje czułości bo przypominacie mi ,że nikogo nie mam. - AJZ udała ,że się obraziła.
- Dobrze tylko się nie denerwuj. - zaśmiał się Dylan.
Pół godziny później
- Widzisz tą panią z zielonym beretem ja ją biorę a ty bierzesz tego faceta z laską okey?
- Aniela przecież jak mnie tą laską uderzy to po mnie ! - z wyrzutem powiedziała Mary.
- Szybko chodź bo zaraz będzie za późno i co powiemy dziewczynom?
- Spoko to do roboty.- nałożyły kaptury i okulary i pobiegły.
Mary zabrała teczkę starszego pana i uciekła w krzaki. Przyglądała się jak przyjaciółce idzie robota.
Aniela szła sobie jak nigdy nic aż w końcu pod biegła i wyszarpała z ręki torebkę. Lecz stało się coś nie oczekiwanego za AJZ biegł koleś w białej bluzce z niebieskimi paskami.
-AJZ za tobą. - wybiegła zostawiając teczkę pobiegła za AJZ.
Aniela się zatrzymała i rzuciła torbę w kierunku Mary.
-Biegnij do Dylana szybko ! 
- Ej dziewczyno co ty robisz nie masz wstydu ? - zapytał przystojny szatyn.
- Nie mam wstydu nie umiem płakać oraz niczego się nie boję - z irytacją powiedziała dziewczyna.
- Nie wierze w to na pewno potrafisz robić te rzeczy. - smutny powiedział
- Nie znasz mnie nie wież co robię jaka jestem więc bądź miły i puść moją rękę i daj sobie pójść! - krzyknęła zdenerwowana
- Jesteś straszna czemu to robisz zabierasz to na co ci ludzie pracowali patrz na tą starszą kobietę ,którą obrabowałaś nie jest ci wcale przykro? - zapytał z nadzieją.
- Ja nie czuję przykrości nie znam tych uczuć. Jestem inna niż każdy ja nie jestem każda. - spojrzała mu prosto w oczy - patrz na moje oczy są czarne od zła nikt ze mną nie próbuje mieć kłopotów więc lepiej się nie staraj ich mieć - powiedziała pół szeptem. Wyrwała rękę i pobiegła w krzaki zabrała teczkę Mary i poszła.
Oczy Anieli rzeczywiście były czarne. Dawały jej uroku ,ale też były straszne można było rzec hipnozja. Szatyn jeszcze chwile patrzył na oddalającą się dziewczynę o brązowych włosach aż zniknęła za zakrętem.Następnie podszedł do starszej pani i z nią rozmawiał chciał jej pomóc.

Na następny dzień
Aniela po dniu błogiego spokoju postanowiła wstać z kanapy na ,której leży około 12 godzin po nakarmieniu swojego organizmu dużą dawką swojego leku. Wstała rozprostowała się i podeszła do śpiącej Natalii.
- Nati budź się! - ruszała nią jak zabawką. - odparowała pomyślała i poszła do kuchni gdzie na stole leżała Anna.
-Ania czas wstać bo zaśniesz na wielki! - krzyknęła z nadzieją ,że ona nie naćpała się jak Nati lecz na marne każdy brał tyle ile wlezie Aniela jako jedyna nie miała chęci aż dziwne.
Wzięła piwo i poszła na spacer. Weszła na piaskową drogę w parku i zobaczyła tego samego chłopaka co wczoraj siedzącego na ławce.
- Siemka co tam u ciebie ? - siadła o bok niego i zatopiła się w niebie.
- Nic ta kasa była ci potrzebna na jakieś szczytne cele. - zapytał rozbawiony a ona wybuchnęła śmiechem.
-Jeśli nałóg do narkotyków i alkoholu to szczytny cel to TAK. - rozbawiona oznajmiła.
- Czyli jednak to co myślałem. - poważnie odparł.
- Irytujesz mnie a mnie nie wolno irytować bo się denerwuje i wtedy mówią na mnie AJZ 
- AJZ?
-Tak AJZ to znaczy Aniela Jest Zła
- zaśmiał się i zapytał - Skąd to się wzięło?
- Z tego ,że bardzo często się denerwuje ej ,ale ja cie nie znam a mówię o sobie jestem Aniela a ty nie  znana mi osobo?
- Aniela ładne imię ja jestem Louis często tu przychodzisz?
- Jak trzeba hajsu to jestem tu nawet cały dzień a co?
- Mhm to teraz trzeba ci hajsu?
- Nie teraz trzeba mi spokoju a ty za dużo pytasz. - wykrzywiła się
- Czy ty nie powinnaś być teraz w szkole mama nie będzie zła?
- Nie waż się mówić mi o mojej matce ! - krzyknęła i wstała z ławki.
- Przepraszam. - wstał i chciał przytulić lecz ona go uderzyła w twarz.
-Przepraszam ja też po prostu taki odruch.
- A dlaczego masz takie odruchy?
- Usiadła na ławce a koło niej Louis w tuliła się jemu w tors i zaczęła mówic.
- Mieszkałam na wsi moja matka była chora a ojciec był pijakiem. Tata mnie bił i poniżał i zawsze jak krzyknęłam to mnie zamykał w pokoju a kiedy otwierał to - pierwsza łza spłynęła po policzku. - to mnie gwałcił. - teraz łzy się ulotniły zaczęły lecieć jak strumień.
- Cii nie płacz już jest dobrze.- przytulił ją mocno i pocałował w czoło.
- To nie koniec kiedy przyszłam pewnego dnia to go nie było porozmawiałam z matką i poszłam do kuchni wtedy przyszedł złapał za włosy i rzucił o ścianę uciekłam do matki ,ale ona nie żyła. - z płaczu nie mogła nic powiedzieć po chwili usiadła i otarła łzy. - Moja matka chciała abym uciekła więc spełniłam jej prośbę dlatego tu jestem i dlatego to jest drażliwy temat dla mnie.
- Już spokojnie chodź ze mną jesteś głodna?
-Za dużo pytasz ,ale jestem.
Poszli do knajpy koło parku zjedli taki niby obiad następnie Louis zabrał ją do domu One Direction.
Poznała ludzi którzy po lubili znaczy tak jej się wydawało pierwszy raz od jakiegoś tygodnia się umyła i dostała ubrania od pewnej koleżanki zespołu zapomniała o smutku, cierpieniu bawiła się tak dobrze jak nigdy. Wieczorem wróciła do siebie nikogo nie było tylko Diana stała na balkonie i zaciągała się swoim narkotykiem.
- Cześć Diana.
- Cześć AJZ chodź bo mi zimno przytulisz?
- Jasne kochasz mnie?
- Tak bardzo a ty mnie ?
-Kocham skarbie.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Miał być jutro ,ale jest dzisiaj bo chciałam pisać z Kamilą ,ale ona nie ma czasu więc pomyślałam ,że napisze sama.
Końcówka mi się nie podoba ,ale po za tym lepiej mi wyszło niż poprzednie opowiadanie.
Człowiek uczy się na błędach.
Dziękuję NeoNówKa_SznuRówKa za komentarz

Miłość jest to ja­kieś nie wiado­mo co, przychodzące nie wiado­mo skąd i nie wiado­mo jak, i spra­wiające ból nie wiado­mo dlaczego. 



Prolog - Bohaterzy

W pewnej wsi wśród krówek i kurczaków mieszkała pewna dziewczyna zwana Aniela. Pomagała rodzicom w gospodarce oraz pracowała na stadninie. Jej rodzina była biedna ojciec- pijak ,który bił ją jak nie przyniosła pieniędzy do domu matka- śmiertelnie chora przypięta do łóżka oraz siostra - starsza siostra ,która poznała bogatego 50 letniego mężczyznę powiedziała mu ,że nie jesteśmy jej rodziną. Wstydziła się ich. Jest jeszcze Mary ,która mieszkała z babcią po drugiej stronie rzeki są przyjaciółkami. Mary niska blondynka z masą pomysłów na przyszłość o wiele inna niż Aniela , Aniela nie wieży w miłość. Chciałaby chodzić do szkoły jak inni w jej wieku ,ale ona uważa ,że jest już za późno przecież ma 17 lat.

Dwie dziewczyny ,które marzą o lepszym życiu. Czy uda im się pokonać lęk i rozwiązać wszystkie problemy jakie staną na ich drodze?
Czy znajdą miłość i przekonają się ,że nie każdy ma złe zamiary?
A może wszystko im się tylko przyśni ?
Czy stanie się cud i matka wyzdrowieje a ojciec przestanie pić ?
Czy siostra ,która wyparła się rodziny wróci i pomoże?
Czy Mary i Aniela będą miały szanse na bogactwo i uczucia ?
Czy spełnią się ich marzenia i pragnienia posiadania miłości ?
Mary i Aniela niezwykłe nastolatki ,które doświadczyły tego czego nikt z was by nie chciał ,niezwykłe dziewczyny ,które pokonały i pokonają na swojej drodze masę przeszkód.



Zapraszamy na nowe opowiadanie o niezwykłym życiu i uczuciach.



Bohaterzy :

Imię : Aniela
Lat: 17
Mieszka: W zawszonym budynku razem z znajomymi.
Opis:
.Kiedy umarła matka zmieniła się nie do poznania. Ojciec ją bił a ona mu się dawała aż pewnego dnia uciekła. Znalazł ją chłopak o imieniu Dylan zabrał ją. Zapoznał ze znajomymi oraz zachęcił do zabicie siebie po przez heroinę i inne nielegalne rzeczy. Zapomniała o co kiedyś walczyła i uzależniła się od Dylana.


Imię: Mary
Lat: 17
Mieszka: Z Anielą
Po ucieczce Anieli zaczęła świrować bić własną babcie.
Babcia była starsza więc pewnego dnia umarła.
Bała się ,że może ona ją zabiła lecz nikt o tym nie wiedział.
Uciekła znalazła Aniele i zaprzyjaźniła się z jej znajomymi.


Imię: Dylan
Lat: 19
Mieszka: Tam gdzie wszyscy.
Rodziców nie ma miał tylko siostrę.
Odnalazł ją lecz ona nie nadawała się do życia.
Niedługo potem zaczęła ciągnąć Dylana do tego stopnia ,że stał się taki jak Anna.

Imię: Anna
Lat: 20
Mieszka: Z bratem oraz kumpelami.
Uciekła z domu w wieku 16 lat.
Poznała ludzi ,którzy jej pomagali ,ale też niszczyli.
Ma brata Dylana ,który ją odnalazł.



Imię: Natalia
Lat: 23 (najstarsza dziewczyna to ona zaczęła pierwsza ciągnąć ludzi na złą stronę)
Mieszka: Z wszystkimi.
Zaszła w ciąże w wielu 15 lat uciekła z domu bo wiedziała ,że rodzice ją zabiją. Zabiła swoje dziecko kiedy spadła z motoru od tamtego czasu nie pozwala nikomu mówić o dzieciach. Przez to też uzależniła się od narkotyków.


Imię: Diana
Lat: 18
Mieszka: U rodziców 
Jest energiczna i zabawna. Jest dziewczyną Dylana.
Jako jedyna mieszka z rodzicami oraz nie est uzależniona od narkotyków.
Jedynie od nikotyny.

Imię: Zuzanna
Lat: 24
Mieszka: Razem ze starszym mężem i córką.
Jest siostrą Anieli. Wyjechała wypierając się rodziny. Szkoda było jej zostawiać siostry.



Każdy ich zna :*




---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prolog połączony z bohaterami. Zawsze chciałam coś napisać o trudnym życiu (nie wiem dlaczego :/)
i pomyślałam ,że to jest właśnie ten moment.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wtorek, 19 lutego 2013

Zawieszam

Zawieszam opowiadanie z braku pomysłów ,ale ja z moją koleżanką (poznałam ją w internecie) zamierzamy razem pisać nowe.
Będzie ono podobne do poprzedniego ,ale Kamila oraz ja będziemy w nim występować (dla mnie to coś nowego no Kami nie da się odmówić) a i jak ktoś ma bloga z ciekawymi opowiadaniami proszę bardzo o link wejdę i skomentuję.



Dziękuje 
( poprzednie opowiadanie zawieszam a to nie oznacza ,że kończę przyjdzie pomysł to napisze następny rozdział xDD )

wtorek, 12 lutego 2013

Rozdział 5

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czołzen (zaraziłam się od dziewczyny z bloga ,którego czytałam tak ściągnęłam przyznałam się nie bić) na początku chciałam napisać (powiedzieć) ,że jestem dziwna bo jak odpowiedziałam na komentarz to napisałam ,że jutro rozdział 5 a właśnie teraz to pisze hahahah jestem walnięta ,ale za to będzie szybciej rozdział i w ogóle on będzie na spontanie ,ponieważ nie wiem zbytnio co pisać w komentarzach napiszcie o czym chcielibyście następny...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział 5

Wracałam właśnie z lotniska kiedy natknęłam się nad dawną panią od historii (Rozdział 1) byłam tydzień u babci rodziców taty w Barcelonie pięknie było ,ale z tęskniłam się za rodzicami i również za Katie przecież to ona trzymała mnie przy życiu o boże aż strach pomyśleć gdyby ni było telefonów. Szłam do taksówki kiedy podbiegła do mnie nauczycielka wcześniej wspomniana jak byście to widzieli normalnie ze śmiechu padali.
Pani Krystyna: Melanio Melanio!!! poczekaj Melanio! - zaczęła krzyczeć kiedy wsiadałam do zamówionego taxi.
Melania:Niech pan chwilkę poczeka -powiedziałam i poczłapałam się do dawnej nauczycielki wymuśniłam uśmiech i zapytałam.
Melania: Dzień dobry co pani tu robi?
Pani Krystyna: Chci.... Chcial... Chciała...
Melania:Chciała pani ? - cierpliwa to ja jestem ,ale nie aż tak w domu czekało przyjęcie na moją cześć !!!
Pani Krystyna: Chciałam prosić o autogra... autograf !
Że co !!! przecież ja sławna nie jestem.
Melania: Ale po co przecież sławna to ja nie jestem !
Pani Krystyna: Nie nie wszystkie gazety piszą o tym ,że byłaś na gali gwiazd 2013 roku skarbie i piszą też ,że masz chłopaka Nialla Horana  to dasz?
Maznęłam na kartce podpis i wsiadłam do taksówki gdy byłam u babci bardzo dużo myślałam o Louisie i o miłości ,którą do niego czuje babunia dała mi radę ,abym z nim szczerze porozmawiała a jak on nie czuję tego samego do mnie to ,żeby zaproponować przyjaźń. To dało mi do myślenia i od razu po przywitaniu się z rodzicami pojadę z  Kat do chłopaków.
Melania: Cześć mamusiu !!! -przytuliłam się a zaraz dołączył tata miażdżąc mnie i mame.
Mama: Kochanie puścimy naszą dorosłą córkę bo może chce się spotkać z przyjaciółką ,która od rana nie może się do niej dodzwonić.
Melania: Jak to nie może ? a no tak rozładowany pójdę do niej.
Katie: Nie trzeba skarbie!
Melania: Oo jesteś !!!! -przytuliłam się i zaczęłam się a ona mnie rozbawiać... Kochana przestań bo się po sikam !!
Katie: Dobrze już opowiadaj jak tam było Barcelona to super miejsce !
Melania : Nie teraz pojedziemy do chłopaków i tam opowiem wszystko.
Katie: To szybko bo oni mają wywiad o 18:00.
Melania: A która jest?
Katie: 12:13 szybko chodź

U chłopaków...
Weszłyśmy bez pukania jak zwykle i usiadłyśmy na kanapie.
Melania: Patrz nikt nas jeszcze nie zobaczył  hehe - to było dziwne każdy chodził i nie zwracał na nas uwagi. Zauważyli nas dopiero wtedy kiedy Katie wrzasnęła ,,MELANIA WRÓCIŁA" wszyscy zeszli przytulili i pytali jak było opowiedziałam wszystko gdzie byłam i co robiłam. Po godzinie zauważyłam ,że Louis jest smutny a Niall to w ogóle nie przytomny nawet na słowo jedzenie nic nie zareagował ciężko mi to powiedzieć ,ale boje się o nich. Siedzieliśmy oglądaliśmy filmy zobaczyłam Louis i Niall wychodzi  więc ja też po cichu wyszłam za nimi i podsłuchiwałam:
Niall: Ty zamierzasz tą szmatę z tąd wywalić?
Louis: Nie bo moja matka chciała ,aby tu mieszkała.
Niall: Twoja matka myślała ,że będziesz z Katrin a tak naprawdę to też jej nie lubisz tylko się okłamujesz ,że musisz z nią być Hazza zrobił to co do niego należało widziałeś Dianę od tamtego czasu? właśnie nie! więc albo ty to zrobisz ,albo ja ! - wybiegł i mnie nie zobaczył weszłam i zakryłam oczy siedzącemu na schodku Louisowi i zapytałam:
Melania: Kto to ?
Louis: Melania!-Przytuliłam go i pocałowałam w policzek
Melania: Co się stało?
Louis: Nic ,ale muszę z tobą porozmawiać ...
Melania:zabrzmiało groźnie ,ale ja też muszę porozmawiać z tobą - bałam się tej rozmowy ,ale jak to blondynek powiedział sama się okłamuję.
Louis: To mów pierwsza.
Melania: Ty byłeś pierwszy no mów bo się rozmyśle.
Louis: Pamiętasz co się stało na imprezie? i jak powiedzieliśmy sobie ,że nic się nie stało? to nie prawda stało się zakochałem się w tobie ,ale jak ty tego ni... - nie zdążył dokończyć kiedy namiętnie go pocałowałam i szepnęłam
Melania: Kocham Cie !
Louis: Ja ciebie też kocham !
Czułam się taka szczęśliwa w końcu możemy być razem tylko jest jeden problem Kristin ygh na samą myśl chciałabym jej powiedzieć co o niej myśle.
Melania: Wiesz jest jeden problem a tym problemem jest Kristin - nie umiałam inaczej spłynęła mi łza po policzku.
Louis: Ale nie płacz i to nie jest problem przyjedzie z Włoch (była u rodziny) to z nią pogadam i nie waż się płakać - uśmiechnął się i otarł mi łzy - Musimy iść bo będą się domyślać .
Melania: To niech się domyślają ! - pocałowałam go chwilkę potem byliśmy już w sypialni zdjął mi bluzkę i czule całował mój brzuch i szyję nie opierałam się tym razem robiliśmy to z miłości a nie po pijaku.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krótki  pisałam z nudów moim zdaniem beznadziejny ,ale będę się bardziej starać o może coś z tego wyjdzie.

Naaaaaaaareczka
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 4

Rozdział 4


Na następny dzień...
Źle się czułam nie miałam siły iść z Kat do chłopaków ,ale widziałam ,że Katie tak łatwo nie odpuści kupiła mi leki przeciw bólowe i kazała się ubierać hmm z tego co widziałam wczoraj to chociaż wiem ,że Katrin kłamała co do Louisa po prostu była zazdrosna.
Katie: Czy ty zamierzasz wstać ? proszę jedź ze mną nie chce sama.
Melania: Po co ja wam tam Louis zajęty Kiki ,Liam zajęty Danielle , Loczek zajęty tobą...
Katie: Jest jeszcze Zayn i Niall 
Melania: Zayn ma Amy nie pamiętasz? a Niallowi tylko jedzenie potrzebne do szczęścia - mówiąc to nałożyłam poduszkę na głowę i zaczęłam marudzić zawsze marudzę jak nie mam co robić i co raz bardziej myślałam ,aby jechać.
Katie: Masz 10 min do zastanowienia bo przyjedzie po nas albo tylko po mnie samochód.
Jak ja mam mętlik w głowię!!! ona się szykuję a ja leżę z rozmazanym makijażem oraz w za dużej koszuli Dylana .
Melania: Jadę !!!!!!!!
Katie: Właśnie na to czekałam ubieraj się.
wstałam wybiegłam do łazienki pod prysznic zajęło mi to z 5 min szybki makijaż i ubiór.Następnie zbiegłam na dół i ze zdumieniem zobaczyłam śliczną Katie.
Katie: Wreszcie !
Melania: Jaki ty masz cudowny makijaż i sukienkę .
Katie: Cicho bo zapeszysz chce wyglądać ślicznie przy Hazzie no wiesz on mi się podoba ,ale chodzi z Dianą może z nią zerwie dla mnie.
Nigdy jej takiej nie widziałam miała złowieszczą minę i spojrzenie jakby chciała kogoś zabić.
Melania: Oj jaka ty zła ! hehehe.

U chłopaków...
Pukałyśmy ,ale nikt nie otwierał więc weszłyśmy bez pozwolenia patrzyłam i nie mogłam uwierzyć wszyscy biegali  i czegoś szukali nawet chyba nikt nas nie zobaczył.
Louis nie wiedział jaką bluzkę więc mu pomogłam ,Zayn nie wiedział jak uczesać włosy z tym poradziłam sobie najlepiej następnie Harry szukał telefonu biedny ciągle miał go w ręku hmm potem Niall chyba mi go najbardziej było szkoda był taki smutny bo nie wiedział czy kanapka z szynką czy z serem.
Melania: A może z tym i tym?
Niall: Dziękuję jesteś kochana.
Pocałował mnie w policzek i zaczął zajadać tak szybko jadł ,że szkoda gadać o mało się nie dławił grr I mój wróg zwanym Kiki zeszła i szukała czarnego obcasa z Czerwoną kokardką no przyznam się ja jej schowałam tego buta do lodówki ,ale nie wiedziałam ,że ona obwini Nialla hmm jeszcze Liam ,ale on nie miał problemu siedział i robił coś na komórce.
Melania: Co robisz widzę ,że ty jedyny gotowy na galę?
Liam: Coś mnie dziwi dlaczego ty nie masz sukienki?
Melania; ja nie idę przyszłam bo Kat chciała a dla niej wszystko
Liam: Ja ide z Danielle ,ale Niall nie ma z kim poszłabyś z nim.
Jak on się uśmiechał no wiem ,ale jak mówił o gali itp to przypomniało mi się ,że Harry idzie z Katie więc Diana nie ma z kim no chyba ,że z blondaskiem.
Melania: No wiem tylko ,że ... a co z Dianą?
Liam : Loczek z nią zerwał i mamy trochę problemów ,ale chociaż jeden dobry o jedną podłą kobietę mniej.
Nie wiem czy się cieszyć jak widziałam Kiki i Louisa to robiło mi się gorąco nie to nie może być to co każdy od razu myśli jak usłyszy ,,robi mi się gorąco" wtedy przyszła mi doskonała myśl pójdę z blondaskiem ,aby porozmawiać z Louisem i i i sprawdzić czy to prawda co wszyscy myślą.
Melania: Katrin idę z Niallem na galę pożyczysz sukienkę- miałam ochotę jej przyłożyć kłamała mi prosto w oczy ,ale to była jedyna opcja.
Niall: We moł ?
Melania: Co ty znowu jesz a wracając do tematu tak z tobą ,ale ty jeszcze o tym nie wiesz a teraz właśnie się dowiadujesz ,że idę z tobą no więc idę z tobą...- powiedziałam ,ale on się uśmiechnął i zaczął mówić chociaż prawie w ogóle nic nie zrozumiałam.
Niall: Ohey  pybdalasz co sem sem kanszpke z oglutkiem.
Melania: Oglutkiem? a kanapkę to już trzecią chyba co nie?
Niall: pytą...
Melania: Kiki to pożyczysz?
Kristin: Jasne chodź kochanienka ! - JAKA JA KOCHANIENKA JESZCZE RAZ TAK POWIE A NIE RACZE ZA SIEBIE! zrobiłam się wściekła i nie mogłam na nią patrzeć na szczęście nie musiałam ,ponieważ poszła na górę a ja za nią.
Kristin: Masz tu trzy które kupiłam wczoraj znaczy kupiłam cztery ,ale jedną nałożyłam teraz więc wybierz sobie jedną i jak coś to oddawać nie musisz bo ja używanych nie nakładam no więc papatki.
,,ja używanych nie nakładam no więc papatki"
Myślałam ,że wybuchnę gniewem ,ale powstrzymałam się nałożyłam piękną czerwoną sukienkę (blondasek miał czarny garnitur więc będę pasować) i chyba Kiki się nie obrazi jak użyję jej szczotki i kosmetyków no więc doszło do tego ,że nałożyłam czerwoną sukienkę ,mocny czarny makijaż a włosy rozczesałam szczotką.
Zbiegłam na dół bo brakowało na szczęście pytać nie musiałam stała Katrin z czarnymi butami w rękach.
Katrin: Ślicznie buty też dla ciebie Louis śliczna jest co nie ? kotek powiedź coś.
Już te ,,powiedź"nie było miłe patrzył się na mnie i uśmiechał a szereg białych zębów błyszczało co ja plotę czułam ,że się rumienie na moje szczęście Kiki szturchnęła go i powiedziała ,,pobudka bo zabiorę marchewki" po tych słowach wybudził i powiedział nie ,,tylko nie marchewki" wszyscy zaczęli się śmiać stanęłam ho Katie i weszłyśmy do limuzyny były dwie czarna dla chłopaków biała dla dziewczyn.
W naszej siedziały Danielle dziewczyna Liama zamieniłam z nią kilka słow potem Amy to już wiecie Zayn bez niej jak bez ręki Kiki jak ja nie chce tego mówić dziewczyna LOUISA ja NIE dziewczyna żarłoczka i Katie nie wiem czy dziewczyna wiem tylko ,że loczkowaty zerwał z Dianą ,ale powiem tak znajoma.
Gdy dojechałyśmy wyszłam a z zimna aż zadygotałam nawet nie wiem jak tak szybko pojawił się koło mnie blondasek (jak ja lubie tak mówić) i nałożył mi jego marynarkę ,ale to było przyjemne zarumieniłam się weszłam z nim do pomieszczenia wow eleganckiego pomieszczenia a za budynkiem było pełno paparazzi co robiło zdjęcia była Angelina Jolie, Adele,  itp w ogóle nie wiedziałam co ja tu robię przyszedł do mnie blondasek i oznajmił mi ,że za 15 min wychodzimy wszyscy z dziewczynami aby porobili nam zdjęcia czy wy wiecie jaką ja miałam tremę wyszliśmy Niall mnie objął Liam widziałam pocałował Danielle a a Louis przytulił Kristin jedna łza spłynęła po policzku szybko z tarłam ,aby nikt nie zobaczył i uśmiechałam się do kilkunastu a nawet więcej aparatów.No więc nic nie wyszło z tego ,że miałam pogadać z Lou jak zwykle.Wieczorem wróciliśmy ,chłopcy byli tak mili ,że pozwolili nam przenocować spałam z Katie w pokoju Harrego a on poszedł na kanapę do salonu.
Nie obeszło się od plotek i rozmów na temat miłości i wtedy właśnie KATIE WYZNAŁA MI ŻE ZAKOCHAŁA SIĘ W HARRYM odjęło mi mowę chciałam płakać kiedy Kat zobaczyłam moją minę już wiedziała o co chodzi.
Katie: Zakochałaś się w Louis Tomlinson oj kochana będzie trudno.
Melania: Ja już to wiem tylko ,że nie umiem inaczej próbowałam nie myśleć o tym i być tylko znajomymi ,ale ja tak nie umiem.
Rozpłakałam się chociaż to do mnie nie podobne ,ale Kat przytuliła mnie i szepnęła ,że mnie kocha jak młodszą siostrzyczkę i ,że mogę na nią liczyć po tych słowach zrobiło mi się lżej położyłam się na jej brzuchu i zasnęłam.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No więc tak nie wiem czy ciekawy mi się wydaje ,że z tego wyjdzie jakieś romansidło okey sorki za wszelkiego rodzaju błędy i komentujcie bo ja nie wiem czy ktoś to czyta chociaż jeden komentarz to dodam następny (szantaż) 

Naaaaareczka!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 3

Rozdział 3

Ja z Kat byłyśmy już gotowe umyte, uczesane, umalowane i ubrane miałyśmy jeszcze 15min do wyjścia siedziałyśmy i rozmawiałyśmy o tym jak mają w domu i jak się zachowają jak przyjedziemy.Dochodziła 21:00 byłyśmy tak zmęczone a zarazem przejęte tym ,że będziemy w domu One Direction znaczy ja prawie wcale ,ale Kat przydał by się psycholog. Wstałam i poszłam do kuchni napić się herbaty w tym czasie Katie siedziała na fotelu i rozmyślała.Usłyszałam głośne pukanie do drzwi pobiegłam i ukazała mi się bardziej ukazał mi się pewien wysoki człowiek w czarnym garniturze boże i ten głos...
Człowiek: Panienka Melania lat 18 zamieszkała w tym domu?
Melania: Ta.. znaczy Tak.
Człowiek: A z panią jest dziewczyna Katie Rain?
Melania: Tak KATIE! chodź już jedziemy- zamknęłam drzwi i wsiadłyśmy do samochodu strasznie dziwnie się czułam a Kat siedziała i słuchała muzyki z telefonu z tego co usłyszałam to One Direction -Moments. Gdy dojechałyśmy zobaczyłyśmy ville z basenem o jacie nigdy w takiej chacie nie byłam. Słychać było głośną muzykę a na basenie zauważyłam pewną dziewczynę włosy miała blond a może to żółty ,ale chyba się inaczej nie wysłowie . ,,Ten pewien człowiek" wyszedł z samochodu otworzył drzwi i podał mi rękę czułam się jak księżniczka nie! lepiej jak królowa hehe potem podał rękę Kat a ta się uśmiechnęła zaprowadził nas pod drzwi i zapukał to było trochę dziwne otworzyły się drzwi a w nich Harry.
Harry: Dziękuję ,że je przywiozłeś ,wchodźcie dziewczyny.
Mówiąc to wpuścił nas do środka wow tam było zajebiście wszyscy wstali i do nas podeszli oO Louis się na mnie patrzył a potem do mnie podszedł.
Louis: To jest Niall tam Liam a to Zayn w basenie jest Diana i Kristin a Harrego już znasz. 
Harry: A chłopcy to jest Katie i Melania.
Niall: Melania mogę mówić do ciebie Mela albo Melka i mam pytanie umiesz gotowa.
Melania: Możesz a co do gotowania to całkiem nieźle sobie radze.
Wszyscy byli strasznie mili po chwili siedziałam na kanapie i jadłam popcorn a Zayn puszczał film było fajnie.
Louis:I jak się bawicie dziewczyny?
Kat: Świetnie dzięki za zaproszenie
 -mówiąc to walnęła mnie łokciem wiem ,że chodziło jej o to ,aby coś powiedzieć ale ja nie miałam ochoty nic mówić byłam zła ,że tak się zachowałam wobiec Louisa na imprezie pewnie widział ,że nie jestem zadowolona z tego ,że nas odprowadza. Wstałam i poszłam do kuchni siedział tam Liam z chyba z tego co pamiętam z Katrin po chwili ona wstała i do mnie podeszła i podała mi rękę mówiąc ,,Cześć jestem Katrin jak chcesz to dla ciebie Kiki " no musiałam się odezwać.
Melania: Cześć jestem Melania możesz do mnie mówić Mela.
Kiki: Miło mi jak się bawisz Louis już wykorzystał? 
O czym ona mówiła nie podobało mi się to ,że tak mówi o Lou jest spoko.
Melania: O czym mówisz?
Kiki: Nie żartuj ,że nie wiesz on takie laski jak ty ja Kat i Diana wykorzystuje do promowania One Direction.
Mleania: Powiec mi o tym wiecej !
Kiki: On cie zapyta czy z nim zamieszkasz ty się zgodzisz potem przeleci cie a następnie zapyta czy za kasę będziesz udawać jego dziewczyna no wiesz nagłówki ,,Louis ma nową dziewczynę!" albo ,,Zakochani Louis i Melania" no wiesz chwyt reklamowy będą mieli więcej fanów itp...
Szczerze nie wierzyłam więc zaczęłam ją wypytawać i powiedziała mi jedną rzecz ,która mnie zdziwiła Katrin mi powiedziała ,że on jej płaci z pokazywanie się publiczne no nie uwierzyłam jej ,ale musiałam coś wymyślić była prawie 03:00 chciałam iść już do domu ,ale widziałam ,że Kat świetnie się bawi za to ja gorzej! wzięłam szklankę i nalałam wódki wypiłam i myślałam co ja robie zamiast myśleć opijam się boże po chwili wszedł Liam.
Liam: Jak się bawisz widziałem ,że dogadujesz się z Katrin to dobra dziewczyna ,ale czasem warto ją unikać.
Melania: Mogę cie o coś zapytać?
Liam: Jasne pytaj śmiało
Melania: Katrin mi coś o powiadała o was ,ale o sobie nic możesz mi o powiedzieć o Kiki?
Liam: Ona ci pozwoliła mówić Kiki do siebie?
Melania: yh tak a coś nie tak?
Liam: wiesz ona nikomu tak nie pozwala mówić tylko Lou tak może się do niej zwracać.A co do Katrin jest to fajna dziewczyna jej matka kolegowała się z matką pana marchewki czyli Lou kiedy zmarła matka Kiki to ,aby nie była sama Lou przygarnął ją tutaj ,ale tak naprawdę nie chciał po prostu taka była wola jego mamy.
Melania: Dzięki a dlaczego pan marchewka?
Louis: Bo lubię marchewki ..
Liam: To ja was zostawię narazie Mela.
Melania: Narka. Louis lubisz Kiki?
Louis: Hmm lubię a co zazdrosna?
Melania: Nie nic tylko tak pytam ide się przewietrzyć.
Świetnie się bawiłam kiedy wyszłam na dwór wszyscy oblewali się wodą żałowałam tylko ,że nie wzięłam stroju kąpielowego. Jedno mnie martwiło to ,że chciałam pogadać z Lou i nie wiedziałam jak na szczęście nie musiałam tego robić bo sam zauważył ,że jest coś nie tak.
Lou: Czemu jest smutna.
Nic nie powiedziałam tylko go pocałowałam ,ale ja głupia byłam pijana i nie wiedziałam co robię...
Wylądowaliśmy w łóżko rano się obudziłam i nikogo nie było byłam w pokoju Louisa znaczy tak mi się wydawało bo stało zdjęcie Louisa z Katrin o boże właśnie Katrin jezu co ja zrobiłam wstałam owinięta w prześcieradło i zbierałam ciuchy z podłogi potem poszłam do łazienki i się ubrałam na szczęście miałam w torebce kosmetyczkę więc lekki makijaż i poszłam na dół. Wszyscy spali dopiero zobaczyłam ,że jest 07:57 ,ale Lou musiał wstać bo przecież nie było go w łóżko.Wyszłam na balkon i zauważyłam jak siedzi na schodkach no co miałam robić siadłam koło niego i siedzieliśmy w ciszy no ja pierwsza się odezwałam chociaż on powinien pierwszy.
Melania: Byłam pijana...
Louis; Ja też zapomnijmy.
Po tych słowach odetchnęłam z ulgą.
Melania: Okey chodź na śniadanie.
Nic nie powiedział tylko się uśmiechnął zauważyłam także ,że przygląda się na mnie Katrin i wtedy znów sobie przypomniałam co zrobiłam masakra potym jak mi taką rzecz powiedziała władowałam się do niego do łózka ,ale jest durna.Zrobiłam śniadanie naleśniki z dżemem tylko to mieli w lodówce i kawunie znaczy kawunie tylko sobie bo każdy spał tylko nie ja Lou i Katrin a właśnie gdzie oni poszłam na górę i zobaczyłam to czego nie chciałam.



___________________________________________________________________________________
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY I ZACHĘCAM DO ZOSTAWIENIA KOMENTARZA

Krem




Rozdział 2

Rozdział 2

Wstałam lewą nogą wszystko do okoła mnie irytowało chciałam jak najszybciej ,aby ten dzień się skończył.
Mama: Kolejna pała z niemieckiego!
Mela:Tak ,ale ja to poprawię obiecuję.
Mama:Jeszcze jedna i szlaban a teraz oddaj mi komórkę!
Mela:MAMO!
Mama:Co mamo dawaj bez dyskusji...
Fajnie co nie Katie nawet nie wie ,że zabrała mi komórkę wejdę na neta i zobaczę czy jest tą ją poinformuję 
O jest!
K:Co się z tobą dzieje nie odbierasz!
M:Matka zabrała mi telefon...
K: Oj to źle ,ponieważ Harry do mnie zadzwonił i mówił ,że Louis miał zadzwonić do ciebie kochana !
M:Ja coś mówiłam już nie chce z nimi się kolegować czemu mnie nie rozumiesz ?
K: Rozumiem cie ,ale to jest wielka szansa dla mnie ja marzyłam od dziecka ,aby ich spotkać ! oj słodka nie obrażaj się...
M: Na ciebie? nigdy jak coś to na nich spotkamy się?
K: Jasne zaraz u ciebie będę.
M: Ok buziaki :***
K: :) :) Do zoba. :**

Oczami Louisa 
Wstałem tak jak zwykle o 11:00 i wszedłem do kuchni. Byłem trochę zdziwiony bo zobaczyłem Kristin w sukience tej samej co wczoraj rozbawiło mnie to bo zawsze nie nosi dwa razy tej samej...
Kristin: Z czego się rżysz ?
Louis: Z ciebie nigdy nie nosisz dwa razy tych samych rzeczy ... hehe
Kristin: Tak ty i twoje poczucie humoru a ty chociaż zobaczyłeś jak wczoraj wyglądałam ? zająłeś się dwoma fankami...
Louis: oj Kiki przecież wiesz ,że czasami muszę... zazdrosna?
Kiki:Chyba śnisz zabawny jesteś... idę się przebrać.
Louis: Dobry pomysł 
Kiki: Czy ty chcesz powiedzieć ,że brzydko pachnę ?
Louis:Trochę..
Kiki: A masz 
Rzuciła we mnie obcasem a jak bym dostał w głowę postanowiłem od razu zadzwonić do Melanii fajna dziewczyna trochę zadziorna. Ślicznie wczoraj wyglądała i pachniała białymi różami znaczy tak mi się wydawało nie znam się na tym ,ale wiem ,że muszę zadzwonić.

Oczami Katie
Melania się zachowuję jak małe dziecko przystojni i bogaci chłopcy a ona nie chce z nimi pobawić nawet nie musi się zakochwiać tylko się zaprzyjaźnić.Jestem już blisko podeszłam pod drzwi i zapukałam 6 razy to oznacza ,że to ja. Wpuściła mnie jak zwykle jej mama bo jej się nie chce pupci ruszyć ,ale się nie dziwię jak ma taki duży dom.
Katie: Melka jesteś?
Melka:Jestem w łazience .
Katie: Ładnie wyglądasz słoneczko...
Melania: Wiesz co odzyskałam na chwile telefon i zadzwonię do niego tylko dla ciebie!
Katie: Dziękuję ,dziękuję kochana jesteś przyjedzie dzisiaj po nas limuzyna tylko muszę wysłać Harremu twój adres mogę ?
Mela: Jasne !
Sms do Harry :)
Zgodziła się wyślij limuzynę pod żółto-brązowy dom na ulicy Tuluca Lake . Do zobaczenia...
Wysłane!
Katie: Już wysłałam 
Melania: Ok
Katie: Mam wiadomość!
Nie  odebrana wiadomość!
Harry :)
Supper to o 21:00 bądźcie gotowe !

Katie: Mamy być gotowe na 21:00 jest 15:00 szybko do centrum !
Melania: Ok szybko bo jeszcze chce się napić kawy.
Katie: Kawy tu czy w kawiarni .
Melania: No jasne ,że w kawiarni ...
Katie: bież torebkę i chodź ...


W centrum .

Szłyśmy po sklepach i żadna sukienka nie przypadła nam do gustu 
Katie: Ej Melka za tobą patrz jaka śliczna będzie idealna dla ciebie. 
Melania: śliczna tylko może kupmy luźne ciuchy ?
Katie: Może masz rację jaka ja głupia nie pomyślałam a gdybyś ty też nie pomyślała to wyglądałybyśmy jak debilki.
Naprawdę tak pomyślałam przezemnie  tak by się stało cieszę się ,że Melania idzie ze mną
Melania: Nie prawda ślicznie byśmy wyglądały tylko nie na tą okazję hehe chodz patrz jaka bluzka śliczna do twoich oczy będzie pasować!
Katie: Naprawdę piękna jest tylko droga ..
Melania: Kupie ci nie bój się chłopakom gały wylezą jak nas zobaczą...
Po zakupach poszłyśmy na kawę kupiłyśmy gazetę i zgadnijcie co tam było na głównej stronię my z Melanią i chłopaki . Dopiero potem obczajiłam ,że to jest koło domu Melki...
Katie: Mela widziałaś te zdjęcie jest koło twojego domu...
Mela: Nie! tylko nie to . zabiję chłopaków..
Katie: Nie chłopaków!
Mela: A kogo ?
Katie: Paparazzi !
Mela: No właśnie trzeba się pilnować! chodź już do mnie za godzinę będziemy miały samochód pod domem...



________________________________________________________________________________________

W następnym będzie impreza ,ale muście być cierpliwi...
Przepraszam za błędy itp...
Rozdział był krótki niestety nie miałam weny i  wogle nudny ,ale to już zostawam wam...

Keme





piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 1

Rozdział 1

Co za dzień nie zdążyłam wejść do klasy a już nauczycielka drze mordę...
Nauczycielka:Gdzie byłaś czy ty nie powinnaś siedzieć już w ławce...
Głupia paplanina nienawidziłam baby od historii zawsze a nawet jak nie miała to mówiła ,,ja zawsze mam racje młoda damo" i na dodatek musiałam zostać po lekcjach.
Katie nie chciała ,abym siedziała sama w kozie więc po pyskowała trochę do tej nauczycielki i razem na przerwie siedziałyśmy u dyrektora hmm nie było by tak źle gdyby nie rodzice i ich gadka typu ,,masz w tym roku maturę zajmij się nauką" albo ,,chcesz sprzedawać butelki po piwie ,aby mieć kasę" i moje ulubione ,,masz szlaban i zero komórki" Katie była starsza i nie zdała matury bo miała wypadek na motorze (motor został sprzedany ) i teraz musi powtarzać klasę. Jej rodzice są straszni (więcej czasu przebywa  u mnie) byłam raz i więcej nie idę !

Po szkole w drodze do domu...

Melania:Katie chodź ze mną do mnie, na pewno chcesz iść do siebie?
nie mogłam uwierzyć ,że chciała iść do siebie hmm przecież niedawno pytała się swojej matki czy może u mnie zamieszkać no niby jest pełnoletnia ,ale Kat ma nadzór kuratora bo zadawała się z typami ,którzy byli trochę zamieszani w pewno sprawę no mój brat też był zamieszany ,ale wyszedł z tego bez szwanku gorzej z Kat. Wracając do tematu jej matka o beznadziejnym imieniu Bogumiła (tutaj się wyłączam z tekstu pisania jeśli te imie się komuś podoba to bardzo przepraszam po prostu jak to pisałam to tylko na to wpadłam ,ale pisze dalej) nie zgodziła się prawiąc gadkę typu ,,Chcesz mnie zostawić samą nie możesz " albo ,,A co z nauką ta Melania na ciebie źle wpływa" JA NA NIĄ ŹLE WPŁYWAM ? chyba ona...
Katie: Nie mogę obiecałam ,że będę przed 18 a muszę jeszcze wstąpić do cioci po sukienkę na imprezę do tej z klasy jak jej hmm... chyba Sabina albo Sabrina...
Melania: Szkoda a co do imiona to Sabina i masz rację ja też muszę wybrać się po sukienkę.
Katie: Aaaaaa zgadnij kto będzie na imprezie ?
Melania: Robert Pattinson , Britney Spears , Angelina Jolie ?
Kat: Lepiej One Direction !!!!!!!!!!!!!
Melania: Tylko nie oni mam już dość wystarczy ,że ty ciągle nucisz te piosenki...
Kat: Oj przestań będzie fajnie ,ale nie mów ,że żaden ci się nie podoba mi Harry a ci?
Melania:A czy to ważne dla mnie nie! Ok no dobra mi Louis a może czekaj czekaj... nie jednak chyba tylko on.
Kat: Dobra idę bądź gotowa na 20:00 nara słonko !
Melania: Narka kochanie 
Nie mogłam uwierzyć ,że oni tam będą nie chce już tam iść ,ale muszę dla mego słonka a przedewszystkim dla przyjaciółki.

O 20:00 na imprezie...
Kat:Zobaczysz jak będzie fajnie. powiedziała to jak by to była moja mama która zawsze tak mówi jak nie chce jechać do babci ...
   Melania:Jestem tu tylko dla ciebie i nie chce abyś mi potem mówiła ,że siedziałam tylko na dupie zamawiając drinki...
Kat:Oj zobaczysz marudzisz tylko uśmiechnij się wyglądasz ślicznie (ubranie Melanii : http://stylistki.pl/czarna-sukienka--248538/  Kat: http://stylistki.pl/kropki-kropeczkami-248429/ )

U chłopaków
Harry : Zaraz wyjdziemy i wszystkie laski będą moje!!
Louis:Chyba żartujesz moje! i nie podzielę się ani jedną słyszysz - jak zwykle uśmiechnięty od ucha do ucha- Przecież żartuję patrz Harry ładne dziewczyny!
Harry: w niebieskiej moja! 
Louis: Po piosence zagadam ,ale wiesz to tylko może być twoja przyjaciółka.
Harry: Jaka przyjaciółka co ty gadasz.
Louis:Masz dziewczynę Diana coś ci to mówi
Harry:Jasne ,że tak a ci coś mówi imię Kristin?
Louis:Ona nie jest moją dziewczyną...
Harry:Tak na pewno nie widzisz jak ona się dla ciebie wystroiła i tylko tobie pozwala mówić do siebie ,,Kiki"-BULWERS 
Louis:Dobra koniec tematu nie mówmy o niej.
(Ubranie Kristin : http://stylistki.pl/play-it-lovely-247661/ )
(Ubranie Diany : http://stylistki.pl/konkurs-247687/ )  

Po piosence u dziewczyn 

Kat: Widzisz było fajnie tańczyłaś z kilkoma naraz bawisz się lepiej odemnie ja tylko marze o królewiczu z bajki albo zespołu np. Harry lub Liam 
Melania: A ja marze abyśmy już szły możemy ?
Kat; Nie!!!!!!! Do puki moje marzenie się nie spełni 
Miałam dość Kat czekała na Harrego a ja byłam pewna ,że ich już nie ma na imprezie zaśpiewali ,wzięli kasę i pojechali w siną dal ...
Louis: Cześć co takie dziewczyny siedzią i się nudzią na takiej imprezie gdzie jest tylu ludzi ...
Nie wierzyłam własnym oczom on tu jest jakaś masakra a zanim Harry miałam plan hehe .
Podeszłam do Harrego i powiedziałam mu na ucho ,że dziewczyna w niebieskim ma na imie Katie i pragnie tańca z księciem z bajki ,którym jest on. Patrzyłam dumnie na swoje dzieło kiedy zobaczyłam ,że Louis stoi i się na mnie patrzy widziałam to w jego oczach chciał zapytać czy za tańczę zanim to zrobił szarpnęłam ko za bluzkę i szepnęłam 
Melania:Nie bój się zatańczę 
Louis: Aż tak to widać?
Melania: Można tak powiedzieć ,ale wyjaśnijmy sobie coś ja tańczę z tobą tylko dlatego ,że mi się nudzi nie lubię One Direction...   Nie zdążyłam powiedzieć a on zapytał 
Louis: To dlaczego jesteś na imprezie ,która jest zorganizowana dla fanów?
Melania: yghm nienawidzę jak ktoś w połowie mojego zdania się wysławia i jestem tu tylko po to ,że mój ,,skarb" bardzo chciał tu być ... no nie patrz się tak skarb to moja przyjaciółka Kat -mówiąc to pokazałam ręką na Kat i Harrego tańczącego razem ślicznie... Kat przytulała się do niego. Yh nie wyjdziemy tak szybko jak myślałam...

W drodze do domu...

Lou:Odprowadzimy was z Harrym 
Kat:Dzięki miło będzie.
Wysłałam jej nie miłe spojrzenie nie chciałam ,aby z nami szli no rozumiem miło ,że zapytali jest po 03:00 trochę póżno ,ale dłużej siedzie z ziomkami na rejonie niż teraz na tej imprezie Lou ciągle się na mnie patrzył a ja głupia się uśmiechałam boż chce być w domu rozpaczałam w myślach i nawet nie słyszałam jak ,że Kat coś do mnie mówi.
Kat:Hallo Melka żyjesz ?
Melania: Tak zamyśliłam się sorki 
Kat: Louis i Harry zaprosili nas na imprezę do nich fajnie co?
Melania:Bardzo ,ale nie skorzystam po tym co nawaliłyśmy w szkole matka mnie nie puści i ciebie pewnie też .
Louis i Harry :A co zrobiliście ?
Melania i Kat: Nieważne 
Louis, Harry, Melania, Kat : hehehehehe!!!
Melania: To było dziwne !
Kat: Nom musimy iść nocuje u Melanii więc narazie chłopcy 
Louis:Mela oj sorki Melania możesz dać mi swój numer telefonu
Melania:yhh.. 
Kat: Jasne ,że ci da masz do jej i mój do zobaczenia
Własnym uszom nie wierzyłam ukochana Kat mnie zdradziła podając chłopakowi mój prywatny numer telefonu 
Melania : O ty zdrajczyniu jak mogłaś...
Kat: Oj spokojnie mówiłaś ,że ci się podoba zanim spotkał nas ten zaszczyt 
Mela: Mówiłam dobra mówiłam chodz bo zimno.
Poszłyśmy spać odrazu po przyjściu jeszcze poplotkowaliśmy zeszło tak do  06:00 nad ranem dziwne ,że ten czas tak szybko leci...




_____________________________________________________________________________________

No to tak pierwszy rozdział nie wiem czy nudny czy fajny dla mnie nudny pisałam 3 godziny mam nadzieje ,że będzie się podobać za błędy przepraszam następny rozdział nie wiem kiedy ,ale niedługo .
Krem

One Direction :* Witanko

Bohaterzy:

One Direction :


Melania:

Katie:

Diana:

Kristin:

Dan (Dylan)

Kilka słów o bohaterach:
One Direction: Sławna grupa muzyczna (Kto ich zna ten pewnie wie o nich więcej niż ja)

Melania: 18 letnia dziewczyna jej przyjaciółką jest Katie ma brata Dylana ,który nie cierpi tego imienia więc mówi do niego Dan. Jej pasją jest muzyka ,ale bardziej od muzyki kocha taniec i nim żyje...

Katie: 19 letnia dziewczyna kocha One Direction jej przyjaciółka Melania nie ma o nich zielonego pojęcia (to się zmieni) tak jak Mela uwielbia śpiew i taniec ,ale nie ciągnie jej do niego...

Diana: dziewczyna Harrego. Pyskuje i od śmierci swoich rodziców (9 lat) zrobiła się podła i zbytnio nie miła...

Katrin: Wredna ,zła ,podła koleguje się z Dianą nie cierpi kiedy koledzy Louisa mówią do niej Kiki (pozwala tak mówić tylko Louisowi bo jest w nim zakochana) mieszka z One Direction ,ponieważ matka Lou ROZKAZAŁA (to jest dziwne trochę bo rozkazała nieznajomej z nimi mieszkać ,ale niech tak będzie hmm) 

Dan (Dylan) :Mieszka razem z rodzicami ma 16 lat często ma problemy ,które rozwiązuję prawie zawsze jego siostra Melania hmm... brak szacunku do rodziców i do siebie. 


Dobrze wyjaśnijmy sobie coś :
  1. Więc moje dialogi zaczynać się będą dwukropkiem bo tak mi łatwiej i to nie polski w szkole więc ...
  2. Moje zdania lub dialogi mogą zawierać błędy (cienko ze mną )
  3. Błedy ortograficzne itp...
Za wszystko przepraszam no bo ja lubię coś czytać jak błędów nie ma a sama robię  ...  
Ale moja koleżanka powiedziała mi takie coś:
,, Rób to co kochasz lub lubisz i nie zwracaj uwagi na pomyłki bo szansa jest tylko jedna a jak bardzo się czegoś chce to potem to masz "

Jak pierwszy raz mi to powiedziała padałam ze śmiechu bo to tak dziwnie z jej ust usłyszeć ,ale teraz wiem co chciała mi powiedzieć więc i tak zrobię :*

Krem