piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 2 Marzenia się spełniają xP

Rozdział 1
Obudziłam się około godziny 14:00 i nie dziwie się ,że tak późno jak zabalowaliśmy. Porozrzucane butelki i puszki.
- Anka pobudka ogarnąć trzeba ! - krzyknęła Aniela do leżącej koło niej przyjaciółki a ta tylko popatrzyła na nią i wstała.
- Burdel.- powiedziała Anna.
- Tyle to i ja wiem. - odparła Ajz.
- Gdzie byłaś wczoraj jak cie nie było ? - zapytała.
- Gdzieś nie ważne to teraz chodź na fajkę. 
- Czekaj gdzie moja zapalniczka? a tu jest okey chodź.
Wyszłyśmy na balon i siadłyśmy tak jak wcześniej wspomniałam na bordowej kanapie rozmawiałyśmy trochę i wyciągnęła ze mnie to co wczoraj robiłam.
- Ej Aniela przecież jak on jest bogaty to będzie ci dawał kasę rozkochaj go ! - siadła na przeciw mnie patrząc swoimi dużymi oczami w moje.
- Nie mogę to nie w porządku on mi pomógł. - zapaliła następnego papierosa. - Nie patrz tak na mnie. 
- Nie parze na ciebie tylko się zamyśliłam jak by wyglądało nasze życie gdybyś go rozkochała. - zamyśliła się. - A może zapoznasz mnie z nim ja go trochę? no wiesz. - zapytała.
- Ej Anka naprawdę chcesz być dziwką w moich oczach?
- I tak jestem więc co mi szkodzi? 
- Spotykam się z nim w parku codziennie o 17:00 jeśli chcesz to wpadnij tylko tak jakby przypadkiem okey? - zapytała uroczym głosikiem Ajz.
- Dobra będę . -zaśmiała się Anna.
- Dziewczyny zbiórka! - wydarł się Dylan.
Wstałyśmy i weszłyśmy do pokoju to nie można nazwać pokojem tylko pomieszczeniem gdzie stały tylko dwie zielone kanapy i stary drewniany stół z jedną krótszą nogą. Na jednej kanapie siedziała Mary i Natalia oraz Diana a ja i Anka siadłyśmy na drugiej koło Dylana.
- Po co tu jesteśmy ? - spytała Diana.
- No właśnie mam ciekawsze rzeczy do roboty takie jakie wyrywanie facetów no moje cycuszki. - odparła ze śmiechem Natalia.
- Zamknij ryj Nati nie mamy humoru. - podniósł głos Dylan.
- Mów co jest ,że aż tak strasznie. - zapytała Mary.
- Wczoraj kupiliśmy narkotyki od Boba. - przełknął ślinę. - Wydał nas policji musimy uciekać. - powiedział ze strachem w głosie a my znieruchomiałyśmy nie słyszy się codziennie tego ,że musimy uciekać.
- Ale jak to... przecież... my nie mo..żemy uciekać.- wyjąkała Diana.
-O boże cicho bądźcie słyszycie to ? - słychać odgłosy ludzi wchodzących do baroków. - zwiewamy - krzyknęłam.
Nie myliła się po chwili stanęła policja.
- Psy kurwa ! - krzyknął Dylan.
Anka zwiewała przez balkon zeskoczyła i uciekała w stronę parku za nią biegła Diana i Nati ja stałam z Mery przy oknie było wysoko ,albo skoczyć i złamać nogę albo trafić do wiezienia.
- Już nie uciekniecie ręce do góry! - podniósł głos policjant celując w nas swoją spluwą.
Popatrzyłam się na Mery i w tym samym czasie wyskoczyłyśmy przez okno nic nam się nie stało a ten pies stał i się patrzył chyba go zamurowało.Po godzinie wszyscy się odnaleźliśmy w parku koło fontanny nie było tylko Dana.
- Dziewczyny gdzie jest Dylan? - zapytała Diana ledwo oddychając.
- Złapali go przykro mi Dianka. - przytuliliśmy ją a ona się rozpłakała nie winiliśmy jej ,że płacze chociaż zawsze jak ktoś płakał to go karciliśmy ona musiała przecież to był jej chłopak.
Zbliżała się 17:00 stałam na ławce rozglądając się za Louim aż w końcu go zobaczyłam w czerwonych spodniach i białej bluzce ,ale ciacho pomyślałam i usiadłam. Dziewczyny siedziały trochę dalej w cieniu i się przyglądały.
- Cześć Aniela. - krzyknął i pocałował mnie w policzek usiedliśmy w ciszy aż zapytał czy jestem głodna.
- Jesteś głodna możemy pójść na obiad do jakiejś knajpy masz ochotę - zapytał z tym swoim ślicznym uśmiechem. Nie wiem dlaczego zaczęłam się śmiać. - Z czego się śmiejesz ?
- Przepraszam po prostu tako okey chodzi coś zjeść.
Szliśmy i rozmawialiśmy sobie zjadłam cztery porcje frytek i wypiłam dwie cole następnie poszliśmy na spacer nad rzekę koło 23:00 wróciliśmy do parku gdzie dziewczyny siedziały koło fontanny i na mnie czekały jak mnie zobaczyły to zaczęły się głupio uśmiechać.
- Świetnie się bawiłam. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Ja też możemy jeszcze pójść do mnie przenocujesz bo widzie ,że się nie śpieszysz.
- Wiesz co chciałabym tylko no wiesz obróć się. - obrócił się i zobaczył cztery dziewczyny rozmawiające.
- Poczekaj chwile -odparł i podszedł do nich rozmawiali jakieś 10 min aż wrócił i powiedział. - idą z nami.
- Naprawdę a co powiedzą chłopcy? pięć narkomanem ubranych jak emo? - powiedziałam ze smutkiem w oczach przytulił mnie i powiedział ,że jak będziemy się normalnie zachowywać to kupimy zaraz jeszcze jakieś ciuszki i nie będziemy wspominać tego ,że jesteśmy inne.
Zgodziłam się wszystkie razem z Louisem po wędrowaliśmy po sklepach kupiłyśmy to:
Pochodziłyśmy jeszcze godzinę sklepy były do 24;00 tą godzinę spędziłyśmy chodząc po ulicach. Koło 1 pojechałyśmy do Louisa już wszyscy spali ja spałam w jednym pokoju z Mary i Dianą a reszta w drugim. Lou kiedy zasnęłyśmy poszedł do siebie znaczy tak mi się wydaje. 

Na drugi dzień wstałam i przez chwile nie wiedziałam gdzie jestem już to obczaiłam. Wstałam przeciągnęłam się i ubrałam nowo zakupione ciuszki źle się czułam ,że Louis wydał na nas kasę. Gdy się ogarnęłam wstałam i poszłam po cichu na dół aby nikogo nie obudzić na dole siedział Louis i Harry zawzięcie o czymś rozmawiali.
- Hej Lou. - powiedziałam uśmiechnięta.
- Cześć Ani mogę tak mówić - zapytał.
- Jasne dziękuję za nocleg ,ale pójdę już budzić dziewczyny i spadamy. - odparłam i stałam od stołu ,ale złapał mnie za rękę.
- Porozmawiamy? - nic nie powiedziałam tylko kiwnęłam głową ,że tak. Wyszliśmy do ogrodu usiedliśmy na trawie siedzieliśmy w ciszy aż się odezwał.
- Chce abyś tu zamieszkałam.
-Co? - tego się nie spodziewałam byłam w totalnym szoku.- A co z dziewczynami ? nie zostawię ich.
- Spokojnie ona też gadałem z Harrym i on nie ma nic przeciwko nawet chce porozmawiać z Mary chyba mu się podoba.
- Przecież on jej nawet nie widział.
- Widział jak wszedł do pokoju i zobaczył was.
- Aha a jak się dowiedział ,która to Mary?
- Oznajmił mi ,że cytuje tam była śliczna blondynka a jak spała to wygląda jak anioł  od razu wiedziałem ,że mowa o Mary.
- Jeśli dziewczyny się zgodzą to ja nie mam nic przeciwko mieszkania tu. - Czemu to powiedziałam? pewnie pomyślał ,że dla kasy ,ale to dlatego ,że on mi się podoba czuje się przy nim bezpieczna.
- Jest jeszcze druga sprawa.
- Tak? - bałam się jak cholera i to bardzo.
- Chce ci coś powiedzieć kiedy cie spotkałem w parku pierwszy raz poczułem to co dawno nie czułem do dziewczyny a mianowicie szacunek. Może to głupie bo okradłaś starszą panią a ja poczułem to czego próbowałem uniknąć oj nie owijam w bawełnę kocham cie! - rumieniłam się i wiem to na pewno nie mogłam nic powiedzieć patrzyłam się na niego jak głupia.
- Ja nie wiem czy chce wole siebie bez uczuć. - Co ja plotę!? - znaczy nie chce na razie być w związku.
- Rozumiem ,ale jak zmienisz zdanie to ja czekam na ciebie. - pocałował mnie czule w usta było to takie przyjemne po chwili oderwał się od moich ust i powiedział. - Bądźmy przyjaciółmi dobrze?
- Dobrze. - wstałam ,ale złapał mnie za rękę.
- Jest jeszcze jedna sprawa taka ,że musimy wam kupić masę ciuchów a bez was się nie uda. - uśmiechnął się cwaniacko.
- Okey to za pól godziny?
- Jasne. - pocałował mnie w czoło i wszedł do domu.
Byliśmy na zakupach pierwszy raz byłam w tylu sklepach kupiłam masę rzeczy najbardziej podoba mi się sukienka i druga sukienka oraz następna sukienka kupiłam też trochę ubrań na luzie a mianowicie takie coś oraz takie i takie gdy wróciliśmy ubrałam od razu to ostatnie i zeszłam na dół. Na dole siedział Zayn ,który nie mógł oderwać ode mnie wzroku no rozumiem przecież wyglądałam zajebiście hehe.
- Dziewczyno jaka ty śliczna ! - krzyknął Zayn.
- Och dziękuje nie ma to jak usłyszeć komplement od przystojniaka.
- O ja też dziękuje.- wstał i pocałował mnie w policzek.
- Kto głodny - zapytał Niall
- Ja !
Reszta dnia minęła zajebiście śmialiśmy się wszyscy i oglądaliśmy filmy na wieczór graliśmy w butelkę jedynie Louis i Anna gdzieś zniknęli.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okey dzień wam znaczy wieczór. xDD
to tak dzięki wielkie za motywacje komentarzami.
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdziały.

W następnym rozdziale: Gdzie byli Anna i Louis? Co się stanie z Dylanem? Czego dowiedzą się chłopcy? Co Harrego sprowokuje do wybuchu emocji?


Nowy adres boga będzie taki: marchewka-louisa.blogspot.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz